Tak się złożyło, że były dni Mrozów. Wesołe miasteczko, jedzenie, picie, koncerty i występy miejskich grup wokalnych. Podobało mi się. Zanim poszłyśmy na wesołe miasteczko, pomagałyśmy znajomym w obsługiwaniu ludzi którzy kupowali sprężynki (obrane ziemniaki w sprężynki i smażone w oleju), lody i watę cukrową. Ja i dziewczyny miałyśmy darmowe lody i mogłyśmy jeść ile tylko chciałyśmy. Suuuper! ;)
Jeździłam z dziewczynami rowerami i oglądałyśmy z chłopakiem Moniki wielkie otwarcie UEFA EURO 2012 gdzie tańczyły na żywo nasze koleżanki z klasy. Wcześniej mieliśmy grilla, a w trakcie meczu dorwała nas burza, więc musieliśmy wyłączyć telewizor i komputer z kontaktu. Uwielbiam burzę!
A co jeszcze robiłyśmy? - Grałyśmy w badmintona, w karty, robiłyśmy Muffiny, a przede wszystkim zdjęcia, więc pamiątka jest! :D
Sami zobaczcie:
Inaczej - jak się Wam podobam w zerówkach? :D
kotek Moniki - Biały
Zipper - największa atrakcja wesołego miasteczka!
Chciałabym jeszcze raz się powydzierać i poczuć ten dreszczyk.
Ta zabawka polega na tym:
Leci muzyka, cała zabawka się rusza łącznie z siedzeniami (po 2 osoby), wszyscy się wydzierają.
Jak byłam z dziewczynami to darłyśmy się chyba najgłośniej! xD
Najfajniej jest wieczorem, bo wszystko się świeci i jest zupełnie inny klimat.
Cena: 15zł za 4-5 minut - polecam!
Na drugą część o dniach Mrozów czekajcie w kolejnym poście
Buziaki dla czytelników :***