W poprzednim poście wspomniałam o tym, że wracając z uroczystości w Melku, pojechaliśmy do Ambasady Polskiej na obiad. Trochę musieliśmy na niego poczekać w autokarze, ale czas szybko zleciał przy dobrym humorze. :)
to, co lubię najbardziej
żałuję że to zakończyłam ;c
Obiad był przepyszny, warto było poczekać.
Na koniec zrobiliśmy sobie zdjęcie grupowe z kombatantami i innymi. Ładnie wyszło ale pozwólcie, że zostawię je dla siebie. ;)