W poprzednim poście wspomniałam o tym, że wracając z uroczystości w Melku, pojechaliśmy do Ambasady Polskiej na obiad. Trochę musieliśmy na niego poczekać w autokarze, ale czas szybko zleciał przy dobrym humorze. :)
to, co lubię najbardziej
żałuję że to zakończyłam ;c
Obiad był przepyszny, warto było poczekać.
Na koniec zrobiliśmy sobie zdjęcie grupowe z kombatantami i innymi. Ładnie wyszło ale pozwólcie, że zostawię je dla siebie. ;)
świetne zdjęcia;)
OdpowiedzUsuńŚwietne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńElegancka ta ambasada.
A co było takiego smacznego na obiad?
Pierogi ruskie oraz z kapustą i grzybami + ziemniaki i bigos. Było coś jeszcze - nie pamiętam co, ale wiem że obiad mi smakował. :))
Usuń