Wczoraj miałam 8 lekcji. Wychodząc ze szkoły spotkałam Oscypa (Piotrka) - mojego przyjaciela i rozmawialiśmy przez godzinę. Fajnie nam upływał czas, ale trzeba było się rozstać, bo było nam bardzo zimno. Ledwo czułam stopy, ręce. Czekając na tramwaj trzęsłam się z zimna, a czekałam dobre 10 minut. To bardzo dużo jak dla kogoś, ktoś marznie na dworze. Przyjechał zatłoczony tramwaj, ale jakoś dałam radę.
Na jednym z przystanków tramwaj stał na światłach i nagle zderzyły się dwa samochody przy czym jeden z tych samochodów wjechał w tramwaj, w którym byłam. Walnął akurat po tej stronie po której stałam. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Nie wiem jak w samochodach.. Wysiedliśmy wszyscy z tramwaju i było dużo dymu. Śmierdziało benzyną (mimo że nie przeszkadza mi zapach benzyny, jednak było go stanowczo za dużo). Musiałam iść 5 przystanków do domu z buta. Zimno jak cholera, brrr!
A tu coś mnie bardzo rozśmieszyło :D
A Wam zdarzył się kiedyś jakiś wypadek?
Byliście świadkami wypadków (ja nie raz)? Piszcie.
Bardzo dziękuję, że czytacie i obserwujecie mojego bloga oraz komentujecie moje posty.
Pozdrawiam :*
nie byłam nigdy świadkiem wypadku ... to raczej dobrze...: P
OdpowiedzUsuńNie widziałam wypadów :)
OdpowiedzUsuńJa bym się posikała na Twoim miejscu. Xd
W takich sytuacjach trzeba przede wszystkim działać. :D
Usuńdobrze ze nic sie nie stalo!!!!
OdpowiedzUsuńdodalam do obserwowanych zapraszam do mnie :)
moze ci sie spodoba i takze dodasz do obs i zostaniesz na dłużej
www.hikatrin.blogspot.com
Na pewno wejdę ;)
Usuńwidziałam tylko raz , ale nadal ten obraz jest dla mnie straszny .
OdpowiedzUsuńJa też miałam wczoraj 8 lekcji. Mam takiego samego pieska jak ty .. tego białego e czarne kropki..
OdpowiedzUsuńMiło będzie jak wpadniesz do mnie;D
Te wszystkie są akurat mojej przyjaciółki.
UsuńMam ja mam jeszcze takiego czarnego z długimi uszami.
Ok, wbijam. :D