W czerwcu, po wycieczce do Czech i Austrii, odbył się zlot syren w okolicach Pułtuska na działce mojego chłopaka. Jeden z cieplejszych weekendów. Chyba nic nie muszę wyjaśniać o co chodzi. Zdjęcia wszystko pokażą. :)
żuk
syrenki <3
druga od lewej strony obchodziła 30-lecie jak jest w rodzinie mojego chłopaka
Następnego dnia pojechaliśmy syrenami i żukiem do Pułtuska, żeby się trochę polansować. Mijaliśmy się ze zjazdem motocyklistów odbywającym się każdego roku w Pułtusku ;)
Poszliśmy również do Muzeum Regionalnego, następnie na jakiś festyn i lody.
Pora wracać na miejsce zlotu. :)
syrena musiała zdmuchnąć świeczki, w końcu to jej święto :D
drugiej nocy znowu było ognisko i śpiewanie piosenek
Najpiękniejsze jest to, że kiedy widzisz nowy samochód, owszem powiesz że fajny, ale za chwilę idziesz dalej, natomiast kiedy widzisz stare auto takie jak syrena, ludzie schodzą się i opowiadają różne historie, np "hmm, a mój dziadek miał kiedyś taką syrenę [..]", "w mojej rodzinie była kiedyś taka i taka, jeździło się tu i tam [..]"
Piękne i prawdziwe. :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz